Są chwile, w których życie zatrzymuje się w jednej sekundzie. Nagły pobyt w szpitalu. Rozmowa z lekarzem, po której trudno złapać oddech. Nowe słowo, nowe rozpoznanie, o którym jeszcze wczoraj nic nie wiedzieliśmy. I pytania: co teraz? jak my to wszystko udźwigniemy?
Na co dzień pracuję w szpitalu z młodymi pacjentami i ich rodzinami. Towarzyszę im w tym, co bywa najtrudniejsze: w pierwszych dniach po usłyszeniu diagnozy, w strachu o zdrowie, a czasem i życie, w oczekiwaniu na wyniki, w oswajaniu się z tym, że codzienność będzie wyglądała inaczej. Jestem też przy tych, którzy muszą nauczyć się żyć z przewlekłą chorobą i jej ograniczeniami: dzieci, nastolatkach, młodych dorosłych i rodzicach, którzy często zapominają o sobie, bo cała ich uwaga skupia się na dziecku.
Z tych spotkań wiem jedno: w kryzysie nie trzeba być silnym ani „dobrze sobie radzić”. Można się bać, złościć, nie rozumieć, płakać albo milczeć. Wszystko to są zwyczajne reakcje na niezwykle trudną sytuację. Czasem wystarczy, że ktoś pomoże uporządkować myśli i emocje, a czasem, że po prostu pobędzie obok.
To doświadczenie jest dla mnie bardzo ważne. Uczy mnie pokory, uważności i cierpliwości. Wzbogaca też moją pracę psychoterapeuty, bo dzięki niemu lepiej rozumiem, co przeżywają osoby mierzące się z chorobą, i wiem, jak różnie może wyglądać ich droga.
Jeśli Ty lub Twoja rodzina jesteście w takim momencie, nie musicie przechodzić przez to sami. 💛 Zapraszam do kontaktu.
#psycholog #psychoterapia #wsparciepsychologiczne #choroba #szpital #rodzice #zdrowiepsychiczne
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.